wtorek, 24 maja 2011

w tym szaleństwie jest metoda.


" W drodze za marzeniami trzeba czasem wędrować pod wiatr, zboczyć z utartego traktu, zrobić coś z pozoru irracjonalnego. I choć inni pukają się w głowę, iść dalej. Bo tylko wariaci mają odwagę sięgnąć po szczęście.


(...) Ustalmy: szaleństwo nie musi być podróżą na Syberię bez ekwipunku albo porzuceniem rodziny na rzecz budowy pustelni w okolicach Ułan Bator. To wewnętrzny głos, który tłumimy od dzieciństwa. Wkomponowani w rodzinę, szkołę, skodyfikowane społeczeństwo, spełniamy żądania i oczekiwania tych, których kochamy, którzy na nas liczą. Żyjemy zamrożeni, nie tylko bojąc się pomyśleć tym, czego naprawdę chcemy, ale nawet nie wiedząc, że możemy po to sięgnąć. Tych, którzy nie czują strachu, jest niewielu. Nazywa się ich wariatami.
Paweł Piotrowski, psychoanalityk, otwarcie i podobnie jak ja deklaruje miłość do szaleństwa.
- To szaleństwo, że się tutaj spotkaliśmy- żartuję, bo bar z fast foodem to jedyne miejsce w okolicy otwarte do 23.00 Ale herbata z papierowego kubka niestraszna, kiedy mowa o sile, która zmienia świat.
- Tak, jestem za szaleństwem - potwierdza Piotrowski- bo ono jest istotą człowieka. Odnalezienie go i realizowanie to odkrywanie siebie. A to z kolei jedyna droga do szczęścia.
(...)Jeśli podążysz za własnym marzeniem, oprócz szczypty szaleństwa musisz mieć w sobie także upór, konsekwencję i cierpliwość.
Kolumbowi nikt nie podał Ameryki na tacy. Wiele lat tułał się po europejskich dworach, błagając o dwa statki z załogą, żeby odkryć nieodkrywalne. Marzyciel, dziwak. Ale cierpliwy. (...) "

magazyn psychologiczny "Sens" nr 6/33 czerwiec 2011

:)!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz